Wynajem auta w Tajlandii to nie to samo, co rezerwacja u polskiego wypożyczalni. Zasady są inne, umowy luźniejsze, a poziom formalizacji bywa zaskakująco niski. To, co sprzedawca obiecuje ustnie przy ladzie, nie zawsze znajdziesz później w dokumencie – a różnica może kosztować cię depozyt albo kilkaset dolarów za rzekome uszkodzenie.
Gdzie wynajmować – kilka słów o realiach
Na Koh Samui auto można wynająć praktycznie wszędzie: w porcie lotniczym, przy recepcji hotelu, w lokalnych punktach na ulicy albo przez porównywarki aut, które agregują oferty wielu wypożyczalni. Każda z tych opcji ma swoje plusy i pułapki. Lokal przy plaży może okazać się tańszy, ale rzadko wystawia faktury i niechętnie zwraca kaucję. Międzynarodowe sieci wydają się bezpieczniejsze, lecz ich ceny potrafią być dwukrotnie wyższe.
Kluczowa zasada: nie ufaj temu, co słyszysz – sprawdzaj, co widzisz na papierze. Lepiej poświęcić dziesięć minut na weryfikację warunków, niż tydzień po powrocie walczyć o zwrot pieniędzy przez maile i PayPal.
1. Pełna cena: co wliczone, co doliczone
Najczęstszy trik to niska stawka bazowa plus seria dopłat: podatek 7%, ubezpieczenie , dostawa auta do hotelu, odbiór po godzinach. Zapytaj wprost: „Ile zapłacę łącznie?”. Niektóre wypożyczalnie pobierają opłatę za każdy kilometr powyżej limitu – na Samui 200 km dziennie wystarcza, ale jeśli planujesz objazd wyspy dwa razy dziennie, szybko przekroczysz próg.

Zwróć uwagę na klauzulę o brudzie. Jeśli oddasz auto po wycieczce do Ang Thong z błotem na progach, mogą zażądać 500 bahtów za mycie – choć mycie kosztuje 100.
2. Depozyt: ile, jak i kiedy wrócą pieniądze
Kaucja to zazwyczaj 5000–20 000 bahtów. Gotówka wraca od ręki przy zdaniu auta; blokada na karcie znika po 7–30 dniach – zależy od banku i wypożyczalni. Problem w tym, że wiele lokalnych firm nie ma terminala i wymaga gotówki. Jeśli nie masz, proponują jazdę do bankomatu… albo „specjalną opłatę” za brak depozytu.
Pamiętaj: każda rysa, plama na tapicerce czy brak lusterka to pretekst do potrącenia. Dlatego zawsze żądaj pisemnego protokołu zdawczo-odbiorczego i zrób zdjęcia przed wyjazdem.
3. Ubezpieczenie – jaki zakres, co wykluczone
CDW (Collision Damage Waiver) i TP (Theft Protection) to standard, ale diabeł tkwi w detalu zwanym franszyzą – czyli twoim udziałem własnym. Często wynosi 20 000–50 000 bahtów. Pytanie, które musisz zadać: „Jaki jest udział własny?” oraz „Co jest wyłączone?”.
Najczęściej ubezpieczenie nie pokrywa: szyb, lusterek, opon, felg, podwozia, zagubienia kluczy i uszkodzeń w wyniku jazdy po bezdrożach. Jeśli chcesz prawdziwego full cover, dopłacasz – ale sprawdź, czy to nie marketingowa ściema.
4. Prawo jazdy: polskie czy międzynarodowe?
Oficjalnie w Tajlandii obowiązuje międzynarodowe prawo jazdy (IDP) zgodne z konwencją genewską z 1949 roku. W praktyce wiele wypożyczalni akceptuje zwykłe polskie – pod warunkiem, że jest plastikowe i ma zdjęcie. Problem pojawia się w razie kontroli drogowej albo wypadku: policja może ukarać cię mandatem, a ubezpieczyciel odmówić wypłaty, jeśli nie masz IDP.
Rada: weź międzynarodówkę z Polski ( koszt ~30 zł) i oszczędź sobie nerwów.

5. Ograniczenia użytkowania: gdzie wolno, gdzie nie
Wiele umów zawiera zakazy, o których sprzedawca „zapomina” wspomnieć. Typowe ograniczenia:
- Wyjazd promem na inne wyspy bez zgody
- Drogi gruntowe i górskie szlaki
- Jazda nocna (rzadko, ale zdarza się)
- Użycie do celów komercyjnych
Naruszenie tych punktów może skutkować anulowaniem ubezpieczenia – i wtedy za całą szkodę odpowiadasz ty. Przeczytaj drobny druk albo poproś o ustną listę zakazów i zapisz ją na dyktafonie.
6. Oględziny: wideo, zdjęcia, protokół
To najważniejszy punkt na liście. Obejdź auto dookoła, sfotografuj każdą rysę, wgniecenie, pęknięcie w szybie. Jeśli możesz – zajrzyj pod spód i sprawdź osłony silnika. Nie zapomnij o wnętrzu : siedzenia, drzwi, schowki, nawet popielniczka. Wszystkie uszkodzenia wpisz do formularza – po angielsku albo po tajsku, byle z podpisem pracownika.
Najlepiej nagrać krótkie wideo „po okręgu”, z datą i godziną widoczną na ekranie. To twój dowód w sporze.
7. Paliwo – zasada pełny/pełny
Standardem jest „full to full” – odbierasz z pełnym bakiem i tak zwracasz. Zdarzają się też oferty „as is” – wtedy fotografujesz wskaźnik tuż po odebraniu i przed oddaniem. W razie sporu zdjęcie ze stacji benzynowej z widoczną datą i godziną to solidny argument.
Na Samui popularne są przydrożne stragany sprzedające benzynę w szklanych butelkach po whisky – wygodne, ale ryzykowne. Paliwo bywa rozcieńczone wodą lub niskiej jakości. Lepiej tankować na sieciowych stacjach: PTT, Shell, Esso czy Caltex. Koszt praktycznie taki sam, a silnik podziękuje.
8. Warunki zwrotu: kiedy, gdzie i jak
Ustal dokładnie: o której godzinie musisz oddać auto, czy w tym samym miejscu , czy ktoś będzie czekał. Opóźnienie o godzinę potrafi kosztować kolejną dobę – a to 1000–1500 bahtów. Jeśli zdajesz auto poza godzinami pracy, kto i kiedy sprawdzi stan?
Złota zasada: zwracaj przy świetle dziennym, w obecności pracownika, i poproś o pisemne potwierdzenie braku roszczeń. Jeśli możesz, zrób jeszcze jedno wideo – już na parkingu.
9. Mandaty, wypadki, pomoc – co z tym zrobić
Kto płaci za fotoradar? Zazwyczaj ty – wypożyczalnia odliczy karę z depozytu plus doliczy „fee” za obsługę. W razie wypadku (nawet drobnego ) obowiązkowo wezwij policję i sporządź raport. Bez niego ubezpieczyciel odmówi wypłaty.
Zapisz w telefonie:
- Numer wypożyczalni (24/7, jeśli mają)
- Kontakt do ubezpieczyciela
- Numer alarmowy: 191 (policja), 1669 (pogotowie)
- Adres i telefon hotelu

10. Drogi na Samui – deszcz, dziury, błoto
Infrastruktura wyspy jest… różna. Główne arterie (4169, 4171) w porządku, ale boczne uliczki potrafią zmienić się w rwące potoki podczas monsunu. Głębokie kałuże, kamienie, brak oznakowania – standardowe zagrożenia. Jeśli planujesz odwiedzić wodospady, dżunglę czy mniej uczęszczane plaże, wynajmij SUV-a albo pickup z napędem 4×4. Wyższy prześwit uratuje cię przed uszkodzeniem podwozia, które… nie jest objęte ubezpieczeniem.
Bonus: lewostronne – nie lekceważ
W Tajlandii jeździ się lewą stroną, kierownica jest po prawej. To nie brzmi groźnie, dopóki nie wyjdziesz z parkingu i odruchowo nie skręcisz w prawo – pod prąd. Adaptacja zajmuje 2–3 dni, więc pierwsze kilometry jedź powoli, unikaj ronda i gęstego ruchu. Szczególnie uważaj przy włączaniu się do ruchu i wyprzedzaniu.
Wynajęcie auta na Samui daje wolność – możesz zobaczyć ukryte plaże, lokalne knajpki, świątynie z dala od tłumu. Ale żeby ta przygoda nie zmieniła się w koszmar, potrzebujesz dziesięciu minut czujności przed podpisem. Sprawdź cenę, depozyt, ubezpieczenie, dokumenty, limity, oględziny, paliwo, zwrot, kontakty i stan dróg. To nie paranoja – to zwykły zdrowy rozsądek. Bo urlop jest po to, żeby odpoczywać, a nie spierać się o pieniądze.







